Trasieła się ta historia jek Pawlaki zenili już trzeciego dziewcaka – Manię. Prazie wszystko jedzenie kiedyś robzieło się sobzie w domu. Bo beło wszystko z pola  a i dobytek  w kazdem gospodarstwie się chowało.  A ze przy weselu  nie tylko mieso  gotowane się już sykowało cy smazone,  bo  już w tym czasie  kiełbasy tez beły znane. Tylko ze kiełbasy nie każdy mogł sam zrobzieć. Pawlaki najęli do robzienia wrobów Stańkowego Jozwa. On od lat się tem zajmował, co prawda dorywco.

Bo niał tylko kawałek swojego zagona to i w lesie ciągle dorabział i myślictwem się przy okazji trudnioł. Tylko lubzioł trochę cyganieć. Ze świniaka jek mu się dało to mięsa dla sibzie zostazioł a w kiełbasy upchnął swojej dzicyzny. A co tam upolował  i co dodawał to trudno poziedzieć. Pawlaki dali zieprza – niał około 200 kilo i jałowkę rocną. Poza słoniną można było z tego niemało kiełbasy i innych wyrobów zrobzieć. Była jesce wceśna jesień, nawet dość ciepło to nie można było chcieć żeby wceśniej wyroby zrobzioł bo nie beło gdzie jech  trzymać. Lodówek wtedy nie beło.  Powędzioł poprzedniego dnia  żeby wszystko beło śfeze.

            Rano w dniu wesela przywieźli wyroby do domu. A ze beły już przypadki  że ludzie po zjedzeniu wyrobów od Stańkowego Józwa  przychorowali, to Pawlak wzion po trose kazdego wyrobu i zanios  sceniakoziu.  Poziedział swoim chłopakom żeby zwrocieli  na niego uwagę co on poźniej będzie robzioł.

            Już przed południem zaceli się goście zjezdzać bo o trzeciej  bęndzie ślub. Wszystko

odbywało się normalnie. Po powrocie z kościoła najwpierw pogościeli się wszyscy młodzi i poszli na muzykę do domu u Marcinowych. U Marcinowych  zawse  były muzyki bo oni nieli duzą izbę do tańcowania. W domu gościeli się potem starzy, bo naraz by beło za ciasno. Już trochę pojedli i kapusty dobrze zasmazonej i  wyrobów, co kto uwazał, no i chłopy  już  sobzie troche popsieli samogony. Samogona  to wszystkiem nigdy nie zaskodzieła, tylko tem co za duzo jej wypsieli.

            Naraz wpada do izby  Franek – młodsy syn Pawlaka – i drze się na całą morde. Tato -za stodołą na drodze leży zdechły nas sceniak coście kiełbasę mu dawali do pozercia. Pawlak scerzieniał ze  strachu i ze złości. Już w sieni przyłozoł gowniarzoziu w łeb ze tak na całą mordę w izbzie przy ludziach o tem poziedział i poleciał zobaceć sceniaka.

Ną prawda. Zdechł. O mój Boze  a co będzie teraz z ludziani ?

            W  izbzie gdzie się ludzie gosćieli zapadła cisa a u niektórych i przerazenie. Jek zdech psies to i nom może zaskodzieć. Co tu teraz robźieć. O jedzeniu i gosceniu już nie ma mowy.  Ci z chłopów co zięcej wypsieli   zartują ze im nic nie będzie, bo wodka wszystko przezrze. I innym tez radzą żeby więcej wypsieli tylko bez zakąsania. Ale co zrobzią  kobziety  jek  one wcale niektóre samogony nie psieły. Inni radzą żeby w jekiś sposób z siebzie to usunąć. Jesce inni żeby po lekarza do Baranowa jechać to może on by co  doradzioł. Ale tylko by doradzioł – bo lekow dla wszystkich to on nie ma. A aptekarz to jest aż w Ostrołęce. Doniosło się to i do młodech na  muzyke i doStańkowego Jozwa co wyroby robzioł.  Młodzi jek to młodzi zawse się nie przejmują, za nich przejmują się starzy.  A oni tańcują jesce sybsech tańców żeby o tym nie myśleć.  Stańkow Jozew zabaza się ze on nic złego do wyrobów nie dodawał tylko  z tech dobytków co mu dali. Z domu weselnego pośli wszyscy na muzykę – bo o jedzeniu nie było już mowy. Najgorzej przezywają to Pawlacy. Bo jek mogli swoich gości weselnech tak  uraceć ?.

            Bo to juz za jeką godzinę  po tym wszystkim – przylatuje Antoś od Grobli – bo doziedział się o tym wszystkiem  - i pozieda  ze śkoda mu za tego sceniaka ale on sam  - to znacy  sceniak -  nie zdechł tylko on  go wozem przejechał za stodołą u Pawlakow. Pawlak z kobzietą az ochłoneli – no i nic dziwnego. Za sceniaka już nic nie mozioł Antosioziu – tylko rad boł ze ludzie nie pochorują.

            Beło z tego potem śniechu co nie niara. A niektorem i śkoda ze lepsiej sobzie nie pojedli i popsieli. Z tego powodu ze duzo gości się wceśniej  do domu rozesło – już nie ućtowali. Za to zaprosieli Pawlaki wszystkich na popraziny na drugi dzień i kiełbasa się nie zmarnowała.

                                                                                                            Jeden z gości

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Poakcesyjny Program Wspierania Obszarów Wiejskich Kurpsie razem Związek Kurpiów epowiat Mikroporady

 

Początek strony